Home
FAQ
Szukaj
Użytkownicy
Grupy
Galerie
Rejestracja
Zaloguj
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Winniefred Szpieg jej królewskiej mości
|
Wysłany:
Śro 20:01, 28 Sty 2009 |
|
|

Dołączył: 23 Lip 2008
Posty: 794 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z fabryki czarnych fortepianów
|
Prolog
Nie przeszkadzało mi ani zimno, ani to, że moje wyczerpane mięśnie nie miały już siły wprawiać w ruch moich ramion. Byłam poniekąd zadowolona, że to już koniec. I że przyszło mi umierać właśnie w ten sposób. Moje wcześniejsze spotkania ze śmiercią były dużo gwałtowniejsze. Podobało mi się, że jest tak ciemno, tak spokojnie.
Stephenie Meyer, Księżyc w nowiu
A potem pojawił się las. Paprocie.
Wszechobecny chłód. Poczucie beznadziei, pustka. Czyż to nie one towarzyszyły mi każdej nocy, przez kilka ostatnich miesięcy? Dlaczego teraz przechadzając się po lesie z mych koszmarów czuję spokój? Nie wiem. Z trudem rozgarniam rękoma paprocie. Wszystko jest twarde, zmrożone. Wyczuwam kruchość otaczających mnie, uśpionych roślin. Spoglądam w dół, pod stopy. Odcień mojej skóry niewiele różni się od bieli śniegu. Przed oczyma przemyka mi obraz z dzieciństwa , kiedy jeden jedyny raz zatraciłam się w zimnie, spacerując boso po śniegu, tracąc poczucie czasu i zapominając o wszystkim.
Podobnie jest teraz. Milczenie i harmonia tego miejsca mnie usypia, zamraża, spowalnia moje tętno, synchronizując je z zastygłą przyrodą. Wszystko jest tak ciche, spokojne i usypiające, że z trudem sobie przypominam kim jestem i dlaczego się tutaj znalazłam. Umarłam? Wciągam głęboko powietrze, jakbym z w ten sposób zdołała zaprzeczyć nasuwającemu się wnioskowi. Powietrze jest świeże, rześkie. Zamykam oczy, rozkoszując się ledwo wyczuwalną nutą sosnowych igieł. Robię krok do przodu, mając nadzieję, że może w zaświatach pech mnie opuścił i nie złamię nogi potykając się o zmrożony korzeń… prawda? Z każdym oddechem coraz mnie interesuje czy … zaraz, co ma mnie interesować? Czuję swoje myśli, wspomnienia zlewające się z powietrzem, odpływające, znikające, może na zawsze, rozpadające się w mroźnym powietrzu. To, co tak usilnie pragnęłam zatrzymać w swej pamięci wydaje mi się nieważne, nieistotne. Strumień powietrza wysysa ze mnie uczucia, strzępki obrazów z przeszłości w jakiejś niezwykłej osmozie świadomości, oddaję swe zmartwienia, smutki, niespełnione nadzieje. Dwa słowa przychodzą mi na myśl, by zaraz potem ulotnić się z oddechem. Tabula rasa.
Nagle jakiś zabłąkany promień światła pada na mą twarz. Otwieram oczy. Nie czuję zdziwienia spoglądając ze wzgórza na rozciągające się z przede mną wzniesienia pokryte białym puchem, iskrzącym się w słońcu. Podnoszę w wzrok i zatapiam się w blasku.
Post został pochwalony 0 razy |
|
 |
|
 |
Florentynka Tajniak w okularkach
|
Wysłany:
Czw 17:35, 29 Sty 2009 |
|
|

Dołączył: 18 Lip 2008
Posty: 454 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
hmmm...czekam na więcej, bo chwilo trochę nie wiem o co chodzi ;P
Post został pochwalony 0 razy |
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
|
|